czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 13

 Iiii...wreszcie nadszedł wyczekiwany dzień balu, szczerze mówiąc trochę się stresuję, sama nie wiem czym, eh. Jest piątek, godzina druga po południu, a ja leżę na łóżku i czekam na moje idiotyczne przyjaciółki, które miały do mnie zawitać jakieś, hmm dziesięć minut temu.
-Dobra Alison, ogarnij się i idź do łazienki umyć włosy -powiedziałam sama do siebie, co w ogóle nie jest dziwne. Prędko wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki, lecz przeszkodził mi dzwonek do drzwi. "Szybko" pobiegłam po schodach i szybko otworzyłam drzwi, w których stały dwie ofiary losu z kilkoma torbami i wieszakami. Oczywiście towarzyszył im uśmiech od ucha do ucha
-Zegarki Wam się popsuły czy telefony rozładowały? -zapytałam z nutką sarkazmu, a one tylko się na mnie spojrzały po czym wkroczyły do mojego domu. Ariana od razu zaczęła nawijać Bóg wie o czym, a Bella popędziła do kuchni, bo stwierdziła, że jest strasnzie głodna, zamknęłam drzwi i podążyłam za Bellą.
-Zgadnij z kim idę na bal! - krzyknęła podekscytowana wkładając tosta do buzi
-Skąd mam wiedzieć z kim idziesz na bal? Wczoraj jeszcze nikogo nie miałaś -powiedziałam, a do nas dołączyła Ariana która usiadła obok mnie i wsłuchiwała się o czym rozmawiamy
-Kojażysz tego Zack'a z drużyny siatkarskiej? -zapytała
- Oczywiście, że kojażę! Chodziłam z nim na zajęcia jakieś dwa miechy temu Ty sklerotyczko!
-No to, ja idę z nim na bal! Dzisiaj mnie zaprosił -krzyknęła jeszcze bardziej podekscytowana niż, hmm dwie minuty temu, tak to możliwe
-Nie podniecaj się tak, bo urodzisz -odpowiedziałam po czym zaczęłam się śmiać, a moja przyjaciółka lekko się zirytowała
-A Ty mondralo? Z kim idziesz? Huh? -zapytała i lekko przymrużyła oczy
-Ja idę z Michael'em -powiedziałam wstając, a one obydwie zaczęły robić "uuu" co mnie lekko zirytowało - O co Wam chodzi? Nie mogę iść z przyjacielem na bal?
-Możesz, możesz, tylko nie uważasz, że to trochę dziwne, że Mike'y zaprosił Ciebie na bal, a nie inną laske? - zapytała Bells
-Nie? Po prostu oboje nie mieliśmy partnerów, więc możemy iść razem, co nie? -zapytałam od razu nalewając do szklanek soku pomarańczowego.
-Nie uważasz, że Mike coś do  Ciebie czuje? -zapytała tym razem Ariana
-Równie dobrze, ja mogę powiedzieć, że  Mike'y czuję coś do Ciebie czy Belli! To tylko przyjaźń, okay?
-Mów jak chcesz, my wiemy swoje -powiedziały biorąc łyk soku.
                                              **Trzy godziny później**
Wyszłam z łazienki już prawie gotowa, jedyne czego mi brakowało to stroju.  Poszłam do pokoju i zastałam tam moje przyjaciółki które były już gotowe.
-Cóż, mamy jeszcze jakąś godzinę do wyjścia, Alison dalej, wkładaj tę kiecke, kły i soczewki! -dała mi rozkaz Ariana
-Dobrze, spokojnie -powiedziałam unosząc ręce w geście obronnym. Wzięłam sukienkę i szybko ubrałam. Spojrzałam w lustro i przyznaję, wyglądam dość w porządku! Podeszłam do biurka i otworzyłam pudełko w którym znajdowały się moje soczewki i kły, podeszłam do lustra raz jeszcze i próbowałam założyć moje soczewki, z początku dość miernie mi do szło, ale po jakiś dziesięciu minutach udało się! Włożyłam tylko kły no i cóż, byłam gotowa! Odwróciłam się do moich przyjaciółek, któe od razu zaczęły bić brawo, po czym dodały:
-Teraz wyglądasz jak prawdziwy wampir! -powiedziała zachwycona Bella która wyglądała cudownie, dosłownie jak księżniczka
-No, no uważaj, żebym Cię nie ugryzła -powiedziałam robiąc odruch jakiegoś rasowego kota, co spowodowało nagły śmiech u nas wszystkich. Definitywnie mamy niedojebanie mózgowe, ojoj
-Ariana, a Jai za kogo się przebiera? -zapytałyśmy obie z Bellą
-Za księcia, czy coś -powiedziała przyglądając się sobie w lustrze, widać, że chcę zrobić jak najlepsze wrażenie, ponieważ szczerze mówiąc ma najbardziej dokładny makijaż z nas wszystkich, poszła do fryzjera żeby zrobił jej idealny kucyk, wyglądała ślicznie i uważam, że powinna zająć pierwsze miejsce w konkursie na najelepszy kostium. +Będzie mieć te głosy, ponieważ nie ukrywajmy tego, na tym balu będzie mnóstwo facetów, a Ariana wygląda seksownie czego na prawdę nie da się ukryć, tylko żeby żaden jej nigdzie na zaciągnął, co prawda, ma Jai'a ale chwila nie uwagi i może stać się wszystko. Kurwa Alison, czemu Ty zawsze musisz mieć jakieś czarne scenariusze! Dzisiaj ma być idealnie i nic, nawet jebany Ashton nie może tego zepsuć. 

-Która jest godzina? -zapytała Bella, a ja spojrzałam na zegarek

-Siedemnasta czterdzieści, dalej musimy już powoli schodzić! -krzyknęłam i zaczęłąm wkładać najpotrzebniejsze rzeczy do torebki: telefon, kosmetyczka, chusteczki. Znając mnie pewnie o czymś zapomniałam, więc zaczęłam się rozglądać. A Bella się na mnie patrzyła zaciekawionym głosem -No co? -zapytałam, a ona podeszła do torebki i zaczęła czegoś szukać, a po chwili mi coś rzuciła

-Weź, może Ci się przydać -powiedziała, a ja spojrzałam na to, co mi rzuciła. I co zauważyłam? Kondom

-Czy Ciebie już kuźwa mać popierdoliło? -powiedziałam najspokojniej jak tylko mogę

-Niby czemu? Nie chcę, żebyś mi zaszła w ciąże czy coś! -powiedziała unosząc ręce w geście obronnym-Nie mam zamiaru się z nikim pieprzyć -odpowiedziałam i odrzuciłam jej to co mi dała, po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi Michael'owi który był ubrany w garnitur, chłopak od razu się uśmiechnął od ucha do ucha i wszedł do środka-Woow, wyglądasz drapierznie Ty wampirzyco! -powiedział lekko mnie szturchając, a ja zaczęłam się śmiać -Gdzie są te diwe niedojdy? -Jeżeli o nas mówisz, to zaraz Ci zniszczę ten garniaczek -krzyknęła Bella zbiegając wraz z Arianą ze schodów, obie całe szczęście  były już ubrane i gotowe do wyjścia. -Nie, nie w ogóle o Was nie wspomniałem! - udawał, że nie wie o co chodzi, co rozśmieszyło nas wszystkich, ponieważ zrobił strasznie dziwną minę. Tak wiem, mamy dziwne poczucie humoru, no ale co zrobić.

-Dobra, dalej jedziemy, bo Zack na mnie czeka przed szkołą! - powiedziała, a ja szynko ubrałam moje czarne szpilki i pokazałam moim przyjaciołom gestem ręki, że mają wyjść, wzięłam torebkę i zakluczyłam drzwi. Ponieważ mam szpilki, wolnym krokiem ruszyłam w stronę samochodu.

-W takim Tępie, to za dwie godziny nie dojedziemy na miejsce! -krzyknął Mike i podbiegł do mnie po czym wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Oczywiście nie obyło się bez krzyków, ponieważ bałam się, że jeszcze mnie upuści,  a nie chcę spaść z jakiś 185cm, na samą myśl, aż mnie skręca. Gdy byliśmy już pod samochodem, jak się okazało, musiałam zdjąć szpilki i jakoś wczołagać się do dość wielkiego samochodu. Jak mi się udało, usiadłam i oparłam się na skrzanym fotelu po czym założyłam swoje szpilki. Po jakiś dziesięciu minutach byliśmy na miejscu, Mike zaparkował dość blisko szkoły, co jest dziwne, że znalazł jakiekolwiek miejsce, ponieważ za pięć minut zaczyna się bal. Z "gracją" wyszłam z samochodu, jak się okazało Ariana i Bella od razu popędziły do swoich chłoptasi, a ja czekałam aż Mike wyjdzie z auta. Gdy wreszcie wyczołgał się, zaczęliśmy godnym krokiem iść w stronę imprezy. 

-Jejku, jestem taka szczęśliwa, że wreszcie jest ten bal! -powiedziałam i zakręciłam się wokół własnej osi, co wywołało natychmiastowym śmiechem u mojego przyjaciela.




Weszliśmy do środka, było mnóstwo ludzi,głośna muzyka i wszystko co powinno znajdować się na imprezach czy balach. Dość spora ilość już tańczyła i bawiła się jakby bal trwał niewiadomo ile. Razem z Mike'yem odnaleźliśmy Ariane i Jai'a, a Bella pewnie tańczy z Zack'iem. Usiedliśmy w miejscu niedaleko baru i toalety. Jai i Mike poszli nam po coś do picia, a my rozglądałyśmy się i patrzyłyśmy, kto ma jakie przebranie. I z tego co zauważyłam, jest pięć dziewczyn ubranych jak dziwki, woow! Ale wampirem jestem jedynym, czuję się tak wyjąkowo. Po chwili przyszedł Jai i Michael i podali nam drinki.  Wzięłam jednego łyka i przyznam, że ten drink nie jest taki zły. Ale dzisiaj nie mam zamiaru się upijać, nie żebym była jakimś świętoszkiem czy coś, ale jest tu za dużo napalonych chłopaków, którzy tylko czekają aż jakaś dziewczyna się upije, a oni będą mogli zaspokoić swoje potzreby, o nie, nie. Co to, to nie. Kilka sekun później usłyszałam znajomy mi głos, uniosłam głowę i zobaczyłam Ashtona z jakąś tlenioną blondynką, nie wiem czemu, ale denerwuję mnie ten człowiek, myśli, że każda jest nim zachwycona. Nie każda laska leci na "złych" chłopców. Wiem, że więkoszość, no ale ja nie. Możecie mówić, że jestem dziwna, no ale przynajmniej odstaję od reszty. 

-Alison, idziesz tańczyć? -zapytał mnie Mike
-Nie mam ochoty teraz -odpowiedziałam lekko się uśmiechając, Mike pokiwał głową i zniknął w tłumie razem z Jai'em i Arianą. Podążyłam wzrokiem za nimi i spostrzegłam, że w moją stronę idzie nikt inny, jak Ash. Zapowiada się długa noc...


________________________________________________________

Heej kochani, wiem, że przeproszenie Was nic nie da, ale i tak przepraszam, że totalnie zlałam blogi i nie dodaawałam nic od pięciu miesięcy.. Ale mam nadzieję, że się nie gniewacie i ucieszycie się na ten rozdział. Teraz rozdziały mogą pojawiać się cześciej, ponieważ zaczynają mi się ferie! Mam nadzieję,ze się cieszycie, do napisania! :* 

 7 komentarzy - następny rozdział


                                    

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 12

 Od ponad godziny, jestem już w domu. Sama. Rodzice wrócą dopiero o szóstej rano, więc mam jeszcze kilka godzin świętego spokoju. Mam sporą nadzieję, że ojciec w końcu pojedzie do pracy i wróci dopiero na Święta. Było by naprawdę fajnie.  Wracając do zakupów. Wszyscy wróciliśmy naprawdę szczęśliwi. Kupiliśmy to, co było naszym celem - kostiumy. Brakuję nam tylko kilku dodatków i będzie idealnie. Do balu jeszcze tylko kilka dni. Pewnie zastanawiacie się, o co chodzi w tym balu. Otóż, to niby zwykły bal kostiumowy. Jednak taki nie jest. Na tym balu, jest naprawdę wyjątkowo. Można się tam przebrać kompletnie za co się chcę! Tak. Nawet za prostytutkę. Sądzę, że znajdą się dziewczyny które będą przebrane za jakieś tanie dziwki. Dobra, za bardzo stoczyłam z tematu. A więc. Najlepsze jest to, że nie trzeba iść z kimś. Można iść całą paczką. To jest zdecydowanie najlepsze. Nie muszę się martwić, że będę pośmiewiskiem, bo nie mam partnera, ponieważ przyjdę z przyjaciółmi. Chociaż, znając życie, Ariana pójdzie z Jai'em. Tak. To bardzo logiczne. Bella, zapewne przez tak długi okres czasu, zdąży znaleźć jakiegoś chłopaka na bal. Zostanie mi sam Mike. W sumie, to nawet dobrze. Będzie przynajmniej,  z kim śmiać się z ludzi. Tak wiem. Nie powinnam się nabijać z ludzi. Dobra. Nie będę śmiała się z ludzi, tylko z ich komicznych przebrań. W zeszłym roku, taka jedna dziewczyna, przyszła w stroju króliczka play boy'a. Serio. Była ubrana na różowo. A dokładnie - różowe body, rajstopy, szpilki i reszta dodatków w tym samym kolorze. Nie żebym dyskryminowała ten kolor. Po prostu nie lubię tego koloru. Tak wiem, to było bez sensu.  

-Kurde, przecież nie mam jeszcze soczewek i kłów wampira! -powiedziałam sama do siebie i podeszłam do biurka, zabierając z niego laptopa, od razu go włączając. 

                                     **Kilka minut później**

O kilku minut, szukam tych dwóch rzeczy. Nadal nie widzę, żadnych ciekawych ofert. Eh. Chyba będę musiała zadać się na Belle i Arianę. Szczerze mówiąc, bardziej wierzę w pomoc Ariany, bo Bella nigdy nie może znaleźć czasu. Więc, jedyna nadzieja w Arianie. Chyba, że Michael mnie zaskoczy i załatwi mi te soczewki. Po kilku sekundach, usłyszałam dzwonek do drzwi.  Szybko zbiegłam po schodach, by otworzyć drzwi.  Stał w nich nie kto inny, jak Mike. Na jego twarzy widniał uśmiech od ucha do ucha. 

-Alison, mam coś dla Ciebie -powiedział i wszedł do domu, zamykając za sobą drzwi -Będziesz mi wdzięczna do końca swojego życia! -krzyknął podekscytowany. 

-To powiedz Mike, co to jest - odpowiedziałam siadając na sofie, po chwili mój przyjaciel, zrobił to samo. 

-Kupiłem Ci -powiedział, robiąc przerwę, co mnie zwyczajnie zirytowało -werble proszę...... Soczewki i kły! -krzyknął w końcu. 

-Jejku, Michael, jesteś najlepszy! -krzyknęłam dając mu  buziaka w policzek.

-Tak wiem, jestem najlepszy -odpowiedział uśmiechając się. 





-Skąd Ty to wziąłeś? Przeszukałam cały internet w poszukiwaniu tych pieprzonych soczewek i kłów, a Ty przychodzisz do mnie godzinę po zakupach. Jakim cudem wytrzasnąłeś to w godzinę? -zapytałam

-Nie wiem czy wiesz, ale kilometr od Sydney jest sklep w którym znajdziesz wszystko na Halloween -powiedział robiąc minę w stylu ,,Myślenie nie boli" lub "Kto pyta nie błądzi". Nie umiem tego dokładnie określić. 

-Skąd mam to wiedzieć mądralo. Mieszkam tu od niedawna! -krzyknęłam unosząc ręce w geście obronnym, co spowodowało śmiech u Mikey'a. 

-Mieszkasz tu rok -powiedział i próbował zachować choć na chwilę powagę, jednak kiepsko mu to szło. 

-Dobra. Cicho -powiedziałam, lekko go szturchając. 

-Kiedy przyjadą Twoi rodzice? -zapytał i podał mi paczkę, którą chwyciłam i odłożyłam na stolik. 

-Mają być o szóstej -powiedziałam wzruszając ramionami. 

-Widzę,że tryskasz szczęściem na samą myśl -powiedział uśmiechając się lekko. 

-Taa. Uważaj, bo zaraz wystrzelę -powiedziałam wywracając oczami.

-Dobra. Muszę lecieć -powiedział i wstał z miejsca, ruszając w stronę drzwi które po chwili zostały przez niego otworzone. 

-Okej. To paaa -powiedziałam lekko go przytulając. Po chwili już go nie było, a ja zamknęłam drzwi i pobiegłam do swojego pokoju. Od razu położyłam się na łóżku...i zasnęłam. 

_______________________________________

Hej miśki. Od razu przepraszam Was za rozdział, bo wiem, że jest beznadziejny i krótki. 

Przepraszam też za to, że dodaję go teraz. Ale jak pisałam na asku, nie miałam takiej możliwości by go dodać... Kocham Was i do napisania! PS Jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć, piszcie na asku! (: 

                       6 komentarzy - 13 rozdział



czwartek, 25 września 2014

Dobre wieści?

Hej miśki! Na samym początku chcę Was przeprosić, za długą nieobecność. Chcę powiedzieć, że rozdział w Dark Blood pojawi się dopiero w sobotę. Jeżeli jednak się nie pojawi, od razu przepraszam. Mam wielką nadzieję, że dodam w sobotę. A jeżeli nie to w niedzielę. 





Jesteście tu jeszcze? Wiem, że jesteście na mnie mocno źli, ale mam naprawdę bardzo dużo nauki, więc nie mam po prostu czasu. A gdy już go znajdę, staram się napisać chociaż kilka zdań do rozdziału. 

Mam sporą nadzieję, że mi wybaczycie, tę "wpadkę" i szybko o niej zapomnicie. 

PS postaram się, aby rozdział był długi, lub po prostu dodam dwa w ciągu jednego dnia :) Kocham Was, do soboty/niedzieli! c: 


niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 11

Obudziły mnie otwierające się drzwi. Jak się okazało Mike'ya nie było. Co oznacza, że poszedł albo do kuchni albo do łazienki. Zdecydowanie wybieram opcję numer jeden. Podejrzewam, że jest dopiero czwarta rano, albo coś koło tego, więc postanowiłam, że pójdę spać. Tak. To najlepsza decyzja jaką podjęłam w tym tygodniu. 

                                *Perspektywa Michael'a* 

Usłyszałem zamykające się drzwi na dole. Więc postanowiłem to sprawdzić, od razu zahaczając o kuchnię. Wolnym i zaspanym krokiem ruszyłem na dół by zobaczyć co tak, hałasuję. Po cichu wszedłem do salonu, rozglądając się. Spostrzegłem, że drzwi od tarasu są otwarte. Szybko wyszedłem na zewnątrz. To co zauważyłem ani trochę mnie nie zszokowało.

-Ashton, co Ty tu robisz?! -krzyknąłem najciszej jak mogłem. Kuzyn tylko się głupkowato uśmiechnął po czym zaczął;

-Co ja tutaj robię? Nic co powinno Cię interesować, drogi kuzynie -syknął

-Ash. Daj jej spokój. Nie rozumiesz, że ona Cię nie chcę? Nie wiem czy Ty nie możesz tego pojąć, że Alison nie jest łatwa i nie da Ci się okręcić wokół palca, czy jesteś za bardzo napalony. 

-A ja nie wiem czy jesteś zazdrosny czy też zazdrosny -powiedział wywracając oczami. 

-Ja zazdrosny? Chyba raczej zmartwiony -powiedziałem a Ash zaśmiał się, co zirytowało. 

-Zmartwiony? Niby dlaczego? -zapytał i udawał, że nie wie o czym mówię. 

-Ash. Znam Cię lepiej niż Ci się wydaję. Wiem, że chcesz dziewczynę tylko do zabawy, do niczego innego. Chcesz ją w sobie rozkochać, wykorzystać i rzucić.

-Mike, robisz ze mnie jakiegoś potwora, którym wcale nie jestem - Jesteś i to dosłownie -pomyślałem. 

-Ashton. Oboje wiemy, że jesteś -powiedziałem kręcąc głową. 

-A nie pomyślałeś, że może chcę od niej czegoś innego? -powiedział z chytrym uśmieszkiem -Czegoś cenniejszego. Cenniejszego od cnoty. 

-Cokolwiek to jest,  odpuść to sobie -powiedziałem i zamknąłem za sobą drzwi. Od tego wszystkiego aż odechciało mi się pić, więc skierowałem się prosto do pokoju, gdzie spały moje przyjaciółki. Położyłem się i...zasnąłem. 

                                     *Osiem godzin później* 

Od ponad godziny chodzimy po centrum handlowym? Dlaczego? Ponieważ za jakieś dwa tygodnie odbędzie się bal przebierańców. Każdy musi się za coś przebrać. Więc razem z Arianą i Bellą szukamy różnych stroi. A Mike? Szuka jakiegoś garniaka czy coś. Pewnie się dziwicie, dlaczego szukamy sukienek tak wcześnie. Otóż, znając życie gdybyśmy wzięły się za to tydzień przed, jak znam życie nie byłoby żadnych ładnych sukienek. Zawsze tak jest. Bella już zdążyła kupić piękną sukienkę. My z Arianą zawsze mamy największy problem, jeżeli chodzi o ten bal. Najgorzej jest z postacią. Wiem, że Ariana chcę odtworzyć jakąś postać z Gwiezdnych Wojen, a Bella jakąś księżniczkę. 

-Alison, za co się przebierasz? -zapytała Bella oglądając po kolei sukienki. 

-Sama nie wiem -powiedziałam wzdychając, jednocześnie siadając na kolanach Mike'a, ponieważ nigdzie nie było już miejsc. 

-Mam coś dla Ciebie -powiedziała Ariana i wyciągnęła w moją stronę piękną sukienkę.

-Jest piękna, lecz muszę się przebrać za jakąś postać -powiedziałam a Ariana uśmiechnęła się. 

-Wymyśliłam Ci już za kogo się przebierzesz -powiedziała Bella. 

-Aż z ciekawości umieram -powiedziałam sarkastycznie, na co przyjaciółka mnie zmierzyła. 

-Przebierzesz się za wampira! -krzyknęła podekscytowana, przez co zwróciła na siebie zdecydowanie większą uwagę -Patrz. Do tej kiecki kupimy Ci jakieś czarne szpilki, czerwoną pomadkę i oczywiście kły -powiedziała i uśmiechnęła się dumnie. 

-Niechętnie to mówię, ale zgadzam się z Bellą. Powinnaś przebrać się za wampira -powiedział Mike uśmiechając się -A Ty co myślisz Ari? -zapytał Mike. 

-Jestem za -powiedziała podając mi sukienkę -Kupuj ją -powiedziała uśmiechając się. 

                                          *Godzinę później*

-Ariana! Zdecyduj się wreszcie -powiedziała Bella -Jestem strasznie głodna!

-To idź z Michael'em po jakieś jedzenie, ja zostanę z Arianą i pomogę jej coś wybrać -powiedziałam wzruszając ramionami. Bella od razu kiwnęła głową i poszła razem z Mike'yem -Może pójdziemy do Victoria Secret? Na pewno coś znajdziesz. 

-Okay -powiedziała i pociągnęła mnie w stronę wcześniej wspomnianego sklepu. Droga nie zajęła nam dużo czasu, ponieważ sklep był tuż za rokiem. Godnym krokiem ruszyłyśmy do środka. Od razu skierowałyśmy się w stronę jakiś sukienek. Ariana zaczęła po kolei zaczęła oglądać sukienki. Ja powtórzyłam jej czynność. Po chwili spostrzegłam, że moja przyjaciółka uśmiechnęła się pod nosem. 

-Co? Masz coś? -zapytałam a ona pokręciła przecząco głową -To dlaczego się uśmiechasz? -zapytałam

-Tak jakoś -powiedziała i powtórzyła swoją czynność, co mnie trochę irytowało, więc odwróciłam się i zobaczyłam Jai'a uśmiechającego się do Ariany. 

-Idź do niego -powiedziałam wywracając oczami. Ariana od razu zaczęła iść w stronę Jai'a. A ja szukałam dalej sukienki dla przyjaciółki. Nie wiem jaką ona chcę dokładnie, ale wiem, że ma być krótka i biała lub różowa z jakimiś brylancikami czy coś w tym stylu. Oby tu coś było, bo nie chcę mi się już łazić po tych sklepach. Z ciekawości odwróciłam się by zobaczyć co robią te gołąbeczki. Trzymali się za rękę i rozmawiali. Ooo urocze. Ale Ariana! Ja Ci sukienek szukać nie będę -powiedziałam w myślach. Oglądałam już ponad dwudziestą sukienkę w tym sklepie i nadal nie znalazłam nic podchodzącego pod ten  "styl".Przeniosłam się o kilka wieszaków dalej. Rozglądałam się za jakimiś sukienkami w kolorze różowym lub białym. Rzuciła mi się w oczy jedna. Podchodziła trochę pod róż trochę pod biel. Chwyciłam sukienkę i podeszłam do tych gołąbeczek. 

-Przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale Ariana mam dla Ciebie sukienkę -powiedziałam uśmiechając się. Ariana przytuliła Jai'a i  coś mu powiedziała na ucho, co wywołało i niego uśmiech. Po chwili już go nie było. Pociągnęłam przyjaciółkę w stronę przymierzalni i pokazałam jej sukienkę

-Alison! Jesteś genialna! -powiedziała, podnosząc rękę i uśmiechając się.





-Oj wiem -powiedziałam i wepchnęłam ją do przymierzalni. 

-Mogła byś mi jeszcze przynieść tę długą różową? -zapytała.

-Taa -powiedziałam i poszłam po sukienkę. Po chwili byłam już z powrotem. Podałam przyjaciółce sukienkę. Kilka minut później z przymierzalni wyszła moja przyjaciółka. Wyglądała zniewalająco -Bierzesz obie? -zapytałam i usiadłam na sofie przed przymierzalnią. Ona tylko kiwnęła głową uśmiechając się. 

_______________________________________

Heej c: Rozdział jedenasty już jest! Mam nadzieję,że się podoba (: 

Jak wiecie jutro jest pierwszy dzień szkoły... Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział. Mam nadzieję, że wkrótce. Kocham Was xx

                5 komentarzy - następny rozdział c: 









                                       



środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 10

Obudziło mnie lekkie szturchnięcie w ramię. Otworzyłam oczy  i spostrzegłam Michael'a klęczącego przede mną. Po chwili  dotarło do mnie, że siedzę na kanapie oparta o kilka poduszek.

-Obudziła się śpiąca królewna -powiedział Mike pokazując szereg białych zębów. 

-Jak długo spałam? -zapytałam przeciągając się.

-Do końca filmu. Żałuj dużo straciłaś -powiedział drapiąc się po głowie.

-A teraz jest która godzina? -zapytałam wstając i kierując się w stronę kuchni po szklankę wody. Przyjaciel podążył za mną, po czym oparł się o ścianę, patrząc na zegar. 

-Jest ósma wieczorem. 

-Aha, okay. A tak przy okazji, gdzie Bella i Ariana?-zapytałam podnosząc wzrok na Mike'a.

-Pojechały po jakieś przekąski, czy coś -powiedział wzruszając ramionami.

-Okay, okay. Co robimy? -zapytałam ziewając.

-Oglądamy plotkarę -powiedział robiąc poważną minę, a ja go zmierzyłam, co spowodowało u niego atak śmiechu. 

-Co w tym jest takie śmieszne? -zapytałam, a Mike, na chwilę spoważniał.

-Twoja mina -odpowiedział i znowu zaczął się śmiać, więc podeszłam  do niego i walnęłam go w ramię -Ała! - krzyknął i złapał się za "bolące" miejsce. 

-Mike! Ja pytam poważnie! -krzyknęłam i zmierzyłam go wzrokiem. 

-Dobra, to, może usiądziemy na kanapie i poczekamy na Arianę i Belle? -zapytał - Chyba, że wolisz pooglądać plotkarę. Słyszałem, że wychodzi nowy sezon -powiedział i zaśmiał się złowieszczo. Moja ręka znowu wylądowała na jego ramieniu. 

-A tak dokładnie. Kiedy one pojechały do tego sklepu? -zapytałam i usiadłam na blat, a mój przyjaciel obok mnie. 

-Jakieś dwadzieścia lub trzydzieści minut temu, nie jestem pewien -powiedział wzruszając ramionami. 

-Zadzwoń do nich. Sądzę, że powinny już dawno być -powiedziałam, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Razem z Mikey'em podążyliśmy w stronę drzwi. Otworzyłam je, a naszym oczom ukazała się Bella i Ariana. 

-Ooo, widzę, że śpiąca królewna wstała -powiedziała Ari wchodząc do środka. Zauważyłam, że w ręce trzyma wielką torbę zakupów. 

-Po co tyle tego kupiłyście -zapytałam zamykając drzwi na klucz. 

-Ponieważ w naszym gronie, jest pewna osoba która potrafi zjeść całą lodówkę -powiedziała Bella i spojrzała na Mike'a, który w ciszy jadł popcorn. 

-Oj nie gadaj. Mike je jak normalny facet w swoim wieku -powiedziałam obejmując przyjaciela który zrobił minę smutnego psiaka -A tak w ogóle to co kupiłyście do jedzenia? -zapytałam.

-Pizze, warzywa, chipsy, pepsi, ciastka -powiedziała Ariana wkładając te rzeczy do lodówki. 

-Ale po co warzywa? -zapytał Mike i spojrzał na Arianę pytająco. 

-Przecież Ariana jest wegetarianką więc będzie robiła sałatki głąbie -powiedziała Bella wywracając oczami. 

-Ale chyba pizze zjesz? -zapytałam a ona kiwnęła głową. 

-Nie wiem jak Wy, ale ja jestem zmęczona. Idę się umyć -powiedziała i poszła w stronę łazienki. 

-To potem idziemy spać? -zapytał Mike

-Tak -powiedziałyśmy razem z Arianą. 

-A jeżeli jesteś głodny to idź jeść -powiedziałam uprzedzając jego następne pytanie. 

-A gdzie będziemy spać? -zapytała Ariana. 

-U mnie w pokoju -odpowiedziałam krótko. 

-A Mike? -zapytała patrząc na mnie. 

-Z nami. Przecież nic nam nie zrobi. Nie jest psychopatą -powiedziałam kręcąc głową. Ariana już nic nie odpowiedziała. Czasami Ariana zadaje naprawdę głupie pytania. Przecież Mike, jest naszym przyjacielem i chyba logiczne, że nic by nam nie zrobił. Ale i tak jest kochana i słodka. Kilka minut później z łazienki wyszła Bella, a zaraz potem weszła Ariana, więc ja postanowiłam, że pójdę do łazienki u góry. 

                                      **10 minut później**

Szybko wyszłam z łazienki, kierując się do swojego pokoju. Wchodząc, spostrzegłam, że okno jest otwarte więc, szybko je zamknęłam. Spostrzegłam kratkę leżącą na moim łóżku. Podniosłam ją a moim oczom ukazał się tekst:

  " Jestem ciekawy, czy wiesz kto wyłączył Ci budzik. Tak, to byłem ja. Macie bardzo nieszczelne okna. Ciesz się, że dzisiaj jest z Tobą mój kuzyn. Gdyby nie Twoi przyjaciele, spędzili byśmy ten czas ciekawiej. 

                                                                               Miłych snów Alison"


Od razu podarłam tę wiadomość i wyrzuciłam do śmieci. Kilka sekund później moi przyjaciele weszli do środka siadając na łóżku. 

-Zmieścimy się tutaj w czterech? -zapytała Bella, unosząc brwi. 

-Tak, najwyżej Ariana spadnie -powiedział Mike. Ariana od razu na niego spojrzała. Gdyby wzrok zabijał, Michael leżał by już trupem. 



-Ari, nie martw się. Nikt nie spadnie. A jeżeli ktoś miałby tu spaść, byłby to Mike -powiedziałam i spojrzałam na przyjaciela który patrzył raz na Arianę, raz na mnie. Po chwili każdy z nas już leżał na łóżku. Od lewej strony leżała Bella, Ariana, ja i Mike. O dziwo, zmieściliśmy się -Widzisz Ariana? Najwyżej spadnie Mike. 

-Alison, jeżeli ja spadnę,Ty spadniesz ze mną -powiedział i uśmiechnął się złowieszczo. 

-Okay, okay to w takim razie nikt nie spadnie -powiedziałam, a Michael uśmiechnął się zwycięsko. Już nikt nic nie mówił, podejrzewam, że wszyscy śpią. Po chwili dołączyłam do nich..

______________________________

Heeeej! Coo tam u Was? Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Ja uważam, że jest trochę beznadziejny. Jaka jest Wasza opinia? c: Rozdział pojawi się może w piątek :D

               7 komentarzy - następny rozdział








poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Liebster Adward

Strasznie dziękuję za nominację od Bloga -  http://depressed-lukebrooks-fanfiction.blogspot.com/.  Jestem w nie małym szoku, że ktoś nominował mnie do Libster Award! 

Nominacja do Liebster Adward otrzymywana jest od innego bloggera,w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę"Jest przeznaczana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,więc daje możliwości ich rozpowszechnienia.Po otrzymaniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań,otrzymanych od osoby,która cię nominowała.Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.Nie wolno nominować bloga,który cię nominował.

Pytania:

1.Co Cię zainspirowało do napisania bloga? 

Cóż, myślę, że zainspirowały mnie inne blogi oraz  różne książki c: 

2. Jakiego zespołu/wokalisty słuchasz najczęściej. 

 Hmm, trudno jest mi wybrać, ponieważ jest tego naprawdę sporo, ale wybiore te co najczęściej. A więc, często słucham Ariany Grande, The Janoskians ((: 

3. Jakiego rodzaju filmy najczęściej oglądasz? 

Zdecydowanie komedie, jednak lubię też Fantasy i Przygodowe. 

4. Co robisz w wolnym czasie? 

Wolny czas przeznaczam na czytanie książek, spotykanie się z przyjaciółmi, pisanie rozdziałów i spacery z psem :))

5. Twoje ulubione Fan Fiction to? 

Szczerze mówiąc, nie mam ulubionego, jest ich naprawdę sporo, więc nie mam serca wybierać, przepraszam. 

6. Jaką książkę przeczytałaś ostatnio? 

Była to "Dziewczyna w Czerwonej Pelerynie". Jeżeli lubicie książki o wilkołakach to na pewno Wam się spodoba, polecam! ;D

7. Jak nazywa się Twoja ulubiona piosenka? 

Nie potrafię wybrać :/ 

8. Czy przyszłość wiążesz nadal z pisaniem? 

Oczywiście. Kto wie, może zdecyduję się pisać trzeci Fan Fiction. 

9. Na jakich portalach społecznościowych posiadasz konto? 

Jejku. Jest tego na prawdę dużo, więc nie wiem czy wymienię wszystkie: Facebook, Ask.fm, Twitter, Instagram, Photo Blog, Tumblr, Opisz mnie, Keek. Nie wiem czy to się zalicza do "Portali Społecznościowych" ale podałam xd

10. Masz rodzeństwo? 

Tak, mam siostrę. 

11.Jak byś opisała siebie w dwóch słowach?

Szalona, Towarzyska. Nie za bardzo umiem opisać samą siebie, ale mam nadzieję, że mi się udało (: 

NOMINUJĘ:

1. http://nothing-stay-the-same.blogspot.com/
2. http://better-harry-fanfiction.blogspot.com/
3. http://cos-o-calumie.blogspot.com/#_=_
4. http://iloveyoubutimustkillyou.blogspot.com/#_=_
5. http://dary-aniola-fanfiction.blogspot.com/
6. http://bally-fanfiction.blogspot.com/
7. http://deep-fanfiction.blogspot.com/
8. http://unexpectedfanfiction.blogspot.com/
9. http://harry-styles-opowiadanie-by-kinss.blogspot.com/
10. http://brutal-life-caroline.blogspot.com/
11. http://troublefanfic.blogspot.com/

Pytania do Was: 

1. Masz jakąś ulubioną serię książek?
2. Masz jakiegoś zwierzaka?
3. Czego pragniesz najbardziej na świecie?
4. Kiedy masz urodziny?
5. Wolisz lato czy jesień?
6. Masz ulubiony kolor?
7. Jak brzmi Twoje motto życiowe?
8.  Gdzie chciała byś mieszkać?
9. Co chciała byś robić w przyszłości?
10. Jest rzecz której żałujesz najbardziej?
11. Ulubiony Fan Fiction, too? 

_____________ 

Jeszcze raz dziękuję za nominację! <3>




czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 9


Obudził mnie dzwonek do drzwi. Raptownie się podniosłam i skierowałam się w stronę drzwi wejściowych. Powoli schodziłam ze schodów, poprawiając włosy. Znowu usłyszałam dzwonek, więc przyspieszyłam kroku. Od kluczyłam drzwi, po chwili je otwierając. Moim oczom ukazała się Bella, uśmiechając się. Po  chwili jednak spojrzała na mnie zdziwiona. 

 -Czy zdajesz sobie sprawę, że jest już pierwsza po południu? -zapytała podnosząc jedną brew, a po chwili weszła do środka. 

-Co? Jak to -zapytałam ziewając, a Bella wyciągnęła z kieszeni swój telefon i pokazała mi godzinę -O Jezu! -krzyknęłam i pobiegłam na górę, a moja przyjaciółka podążyła za mną. 

-Jak to się stało, że wstałaś tak późno? To do Ciebie nie podobne -zapytała zdziwiona, a ja dopiero teraz zauważyłam, że w ręku trzyma mały bagaż podręczny, podejrzewam, że ma tam nie potrzebne rzeczy. 

-Wydawało mi się, że nastawiałam budzik -powiedziałam zdziwiona. Chwyciłam telefon i sprawdziłam i było napisane "Budziki wyłączone". Głowę bym dała sobie uciąć, że włączyłam chyba trzy budziki na wpół do dziesiątej. Może, rodzice je wyłączyli? Dobra, nie ważne. 

-Może jakiś zły duch przyszedł i je wyłączył? -zapytała moja przyjaciółka uśmiechając się. 

-Bardzo śmieszne, aż się poplułam -odpowiedziałam wywracając oczami. 

-Idź się ubieraj! -krzyknęła nagle, na co podskoczyłam w miejscu. 

-Już, już -odpowiedziałam i podeszłam do szafy wyciągając z niej jakąś bieliznę i zestaw złożony z zwyczajnych szortów i koszulce. Popędziłam do łazienki. Jakieś dziesięć minut potem wyszłam z łazienki gotowa na dzisiejszy dzień. Poszłam prosto do pokoju, otwierając drzwi spostrzegłam Belle leżącą na łóżku która wpatrywała się w jeden punkt - sufit. 

-Wreszcie -powiedziała podnosząc się. 

-Byłam maksymalnie dziesięć minut w łazience! -powiedziałam siadając obok niej. 

-Wydawało się, jakbyś była w niej wieczność. 

-Taa, jasne -odpowiedziałam klepiąc ją w ramię.

-O której przyjdzie  Mike i Ariana..? 

-Umówiłam się z nimi o szesnastej, ale pewnie przyjdą przed czasem, więc nie jestem pewna. Znowu pokłóciłaś się z Arianą? -zapytałam i spojrzałam na przyjaciółkę. 

-Coo? Ja? Nie. 

-O co znowu? Co jej powiedziałaś?

-Przypuściłam, że pieprzyła się z Jai'em, ale tak wiesz powiedziałam to trochę złośliwie, a ona odpowiedziała "Tak, właśnie nam przeszkodziłaś" powiedziała coś w tym stylu. No i oczywiście rozłączyła się od razu gdy to powiedziała. 

-Macie się pogodzić. Bella, nie wpieprzaj się do tego co robi Ariana. Zauważ, że ona nie jest głupia. Wie co ma robić, a czego nie.  Nie możemy jej mówić co ma robić -powiedziałam to najbardziej poważnie, jak się dało. 

-Dobra, przeproszę ją. Ale jeżeli, ten gnój jej złamie serce lub Bóg wie, co to go zamorduję. Mówię to jak najbardziej poważnie. To samo tyczy się Luke'a i jakiegokolwiek chłopaka -powiedziała a ja ją przytuliłam. 

-Bella, jaka kochana! -krzyknęłam i mocniej ją uścisnęłam, na co ona się zaśmiała -A tak w ogóle która jest godzina? -zapytałam puszczając Belle. Ona spojrzała na zegarek. 

-Jest czternasta -powiedziała i poprawiając swoją piękną sukienkę

-Mam pytanie. Dlaczego się tak odstrzeliłaś jak szczur na otwarcie kanału? -zapytałam śmiejąc się, a Bella powtórzyła moją czynność.

-Ja zawsze wyglądam perfekcyjnie, bez względu na sytuację i porę roku -powiedziała uśmiechając się, a ja wywróciłam oczami. Ach ta skromność. 

-Bella, jak zawsze skromna -powiedziałam pokazując jej język -Co robimy? Mamy jeszcze sporo czasu, zanim oni przyjdą.

-Oglądamy telewizję? Podobno leci Plotkara -powiedziała klaszcząc w dłonie. Nie wiem czy jestem jedyna, ale nie przepadam za tym serialem.

-Skoro chcesz, to okay -powiedziałam wzruszając ramionami i podążyłam za przyjaciółką która kroczyła w stronę salonu. Bella usiadła na kanapie, włączając telewizor  a ja usiadłam obok niej. Oglądałyśmy ponad trzy odcinki tego żałosnego serialu, a po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Szczęśliwa, że nie muszę widzieć odcinka do końca popędziłam do drzwi, szybko je otwierając.  Od razu przed moimi oczami stanął Mike, a zaraz za nim była Ariana. Bez zastanowienia przytuliłam Mike, a następnie Arianę. 

-Wreszcie jesteście! Bella, mnie zanudzała "Plotkarą" -powiedziałam robiąc smutną minkę, Mike poczochrał mi włosy i powiedział:

-Biedactwo. To wszystko wina Ariany. Malowała się jakąś godzinę -powiedział patrząc w jej stronę, a ona spojrzała na niego dziwnym wzrokiem. Po czym powiedziała:




-W cale, że nie! Szykowałam się ogólnie godzinę! Malowanie zajmuję mi może dwadzieścia minut. Alison, on kłamie! -powiedziała kładąc ręce na piersi. 

-Wiem, że malujesz się mniej więcej trzydzieści minut, więc to chyba Ty Mike szykowałeś się godzinę -powiedziałam i poszłam w stronę salonu. A moi przyjaciele poszli za mną.

-Hej Mike, Ariana -powiedziała Bella, a Mike powiedział krótkie "Cześć Bells" a Ariana tylko kiwnęła głową. 

-Do jasnej cholery, pogódźcie się wreszcie! -krzyknęłam -Bella, nie będziesz dokuczać Arianie  na temat jej i Jai'a! Ari, nie obrażaj się. Przecież wiesz, że Bella żartowała. 

 -A kto powiedział, że ja żartowałam? -powiedziała całkiem poważnie. 

-Ariana, mówisz serio? Przespałaś się z moim kuzynem? -zapytał Mike, otwierając buzię z nie dowierzania.

-Pewnie, że nie! Wiecie, że nie przespała bym się z chłopakiem którego znam kilka dni! -powiedziała śmiejąc się- Wkurzyłam się na Bellę, bo zrobiła ze mnie jakąś puszczalską, którą nigdy nie będę -powiedziała Ariana. 

-Ariana, przepraszam. Nie chciałam Cię urazić -powiedziała Bella i podeszła do Ariany i przytuliła ją, a Ariana uśmiechnęła się i powiedziała "Okay". 

-To jest okay? -zapytał powoli Mike, jakby bał się odpowiedzi. 

-Pewnie, że tak! -powiedział obie, a my z Michael'em zaczęliśmy się śmiać. 

-Wreszcie, jesteśmy wszyscy razem! -krzyknęłam -Wspólny przytulas? - zapytałam a po chwili wszyscy byliśmy zgnieceni. 

-Mike, jaki film wypożyczyłeś? -zapytała Bella, siadając na środku sofy.

-Błagam, żeby to nie było porno, błagam, żeby to nie było jakieś porno -powiedziała Ariana, co mnie strasznie rozbawiło. 

-Nie martw się Ari, nie oglądam porno.

-Taa, jasne -powiedziała Bella -Każdy chłopak, kiedyś oglądał jakiś pornos, każdy -stwierdziła Bells. 

-Wypożyczyłem horror -  powiedział i zaczął się śmiać.  

-Mamy się bać? -zapytałam 

-Oj tak -powiedział i zaczął się złowieszczo śmiać. 

-To ja lepiej zrobię popcorn, a Wy go włączcie -powiedziałam i poszłam do kuchni. Usłyszałam śmiech moich przyjaciół. Po kilku minutach wyjęłam popcorn z mikrofali i wsypałam go do dużej miski. Od razu skierowałam się do salonu. Usiadłam pomiędzy Michael'em i Arianą. Film nosił nazwę "Sierota" czy jakoś tak. Trwał chyba dwie lub trzy godziny. Był dosyć straszny, ale mnie trochę nudził. Oparłam głowę o ramię Michaela a Ariana o moje. Mike z zafascynowaniem oglądał ten chory film. Przymknęłam oczy a po chwili ktoś szturchnął mnie w ramię. 

-Alison, Ariana nie zasypiajcie! Jeszcze młoda godzina -powiedział i zaczął jeść popcorn. 

-Ale ten film jest nudny -powiedziałam i wzięłam trochę popcornu. 

-Mówisz tak, bo się boisz tego filmu -powiedział wzruszając ramionami. 

-Nie prawda! Po prostu nie jest ciekawy.

-Mów co chcesz, ja i tak wiem swoje -odpowiedział śmiejąc się. 

_____________________________________________________

Hej kochani!Od razu chciałam Was przeprosić, za to, że dodaję ten rozdział dopiero teraz, ale wczoraj nie miałam netu :// Przepraszam Was za to ;c Mam nadzieję, że mi wybaczycie i że podoba Wam się ten rozdział. Jest pisany na szybko i wydaję mi się, że jest trochę nudny. Sami oceńcie (: Rozdział możliwe, że pojawi się w piątek/sobotę c: 

                   5 komentarzy - następny rozdział





poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Tadam!

Hej kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z wiadomością, że założyłam drugiego bloga! Mam nadzieję, że się cieszycie. Nie martwcie się, nadal będę pisać "Dark Blood" :) A tak wgl to rozdział pojawi się we wtorek po południu i mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe,że rozdział 8 był dosyć  krótki.. Tak czy siak dziękuję Wam za Siedem komentarzy! To naprawdę wspaniałe! 

PS Jeżeli chcecie zapraszam do czytania Messer i mam nadzieję, że się spodoba c: Do napisania ;D



piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 8

Kilka sekund później ktoś zapukał do drzwi, a po chwili stanęła w nich moja mama. 

-Mogę wejść? -zapytała uśmiechając się łagodnie. 

-Pewnie. Siadaj -powiedziałam uśmiechając się, co nie oznacza, że już nie jestem  w totalnym szoku, bo jestem. Ale muszę to jakoś ukrywać, prawda? 

-Alison, jak wiesz, ojciec wrócił.

-Do czego dążysz? -zapytałam niecierpliwiąc się. 

-Chciałam Cię powiadomić, iż ja i Twój ojciec jedziemy na weekend do Francji, a Ty zostajesz w domu -powiedziała wstając i kierując się w stronę drzwi. 

-Fajnie. Możesz już wyjść? -zapytałam z irytacją w głosie. Rodzicielka tylko kiwnęła głową i wyszła. Aha? Ma zamiar mu wybaczyć? Może już wybaczyła..Ale jest jeden plus. Będę sama w domu. Mogę robić co mi się chcę. Wreszcie. Niby tylko dwa dni, ale lepsze to niż nic, prawda? Z jednej strony, boję się zostać sama, ponieważ to Sydney, jest tu wiele włamywaczy. Chyba poproszę Belle, Mike'a i Arianę, żeby zanocowali u mnie. Sięgnęłam po mojego laptopa po czym weszłam na "chat-online" Spostrzegłam, że Mike i Ariana są online, więc szybko zaprosiłam ich do rozmowy wideo. 

______________________

-Hej kochani! -powiedziałam

-Hej -powiedzieli równocześnie. 

-Co robicie cały weekend? -zapytałam szczerząc się jak nienormalna.

-Na razie nie mam planów, dlaczego pytasz? -zapytała Ariana

-Pytam, bo moi rodzice wyjeżdżają do Francji na cały weekend i chcę żeby moi przyjaciele spędzili ze mną czas.To co? Zgadzacie się? Mike? Jest okazja na piżama-party? Jesteś za? 

-Jestem za -powiedział Mike podnosząc rękę do góry. To samo zrobiła Ariana. 

-Okay, to jutro o 16 u mnie? -zapytałam uśmiechając się. 

-Okay. A mamy coś kupić? Jakieś przekąski czy coś? -zapytała Ariana.

-Nie, wszystko jest tylko wypożyczcie jakiś film. Obojętnie jaki, najlepiej komedia lub coś. Dobra, zróbcie mi niespodziankę.

-Okay, to ja pójdę do wypożyczalni rano -powiedział Michael chytrze się uśmiechając. 

-Biada, jak wypożyczysz porno -powiedziała Ariana i przymrużyła oczy. Przyznam wyglądało  to komicznie. 

-Nie wypożyczę pornosów. Proszę Cię, aż  taki to ja nie jestem -powiedział uśmiechając się.

-Mike, każdy wie, że jesteś wielkim zboczeńcem! -powiedziała Ariana. 

-Nie jestem zboczeńcem. Jestem facetem -powiedział wystawiając język -Ja lecę, paa -powiedział i się rozłączył. Po chwili to samo zrobiła Ariana. 

                               **Perspektywa Ariany**

Głupio mi, że muszę odmówić Jai'a, ale cóż mam zrobić, skoro muszę iść do Alison? Przecież się nie rozdwoję. Napisałam do Jai'a: 

Przepraszam, ale nie możemy się spotkać w ten weekend.. 

Kilka sekund później dostałam odpowiedź:

Nie przepraszaj, nie masz za co. Ale jeżeli mogę wiedzieć, co Ci wypadło? 

Od razu wzięłam się za odpisywanie. 

Alison chcę abym u niej nocowała. Nie potrafię jej odmówić. Więc, widzimy się w poniedziałek? 

Odpowiedź przyszła szybciej niż się spodziewałam. 

Okay. Dobranoc Ariana. 

Odpisałam również szybko jak on; 

Dobranoc Jai. 

Gdy skończyłam sms'ować, pobiegłam na dół zapytać się mamy, czy mogę spać u Alison. Mama od razu się zgodziła, ponieważ stwierdziła, że przyda mi się odpoczynek od domu i książek. W odpowiedzi tylko ją przytuliłam i popędziłam się spakować po czym od razu poszłam spać. 

                                    **Perspektywa Alison**

A więc, jutro o szesnastej przychodzi do mnie Mike, Ariana i Bella. Cieszę się, że każdy się pojawi. Uwielbiam gdy u mnie nocują. Zawsze mamy co robić. Zawsze jest wesoło. Po chwili zorientowałam się która jest godzina. Dochodziła już dwudziesta druga. Postanowiłam, że pójdę wcześniej spać, ponieważ i tak nie mam co robić. Położyłam się i próbowałam zasnąć, gdy mój telefon się odezwał.  Postanowiłam to zignorować, jednak nie mogłam ponieważ kilka sekund później znowu dostałam sms'a. Więc od razu po niego sięgnęłam. Spostrzegłam dwie nieodebrane wiadomości.  Gdy je otworzyłam, zobaczyłam, że są od Ashton'a. Brzmiały one tak. 

Alison, śpisz? 

A druga tak; 

Wiem, że nie. Odpisz. 

Od razu wzięłam się za odpisywanie;

Dzięki za przerwanie snu. Daj mi spać, okay? 

Odpisał po kilku minutach;

Dobranoc Alison. 

Postanowiłam nie odpisywać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam..

____________________________

Hej kochani! Od razu Was przepraszam, za to, że dodaję rozdział z takim opóźnieniem, ale nie miałam za bardzo czasu, za co Was przepraszam.. 

Mam wielką nadzieję, że mi wybaczcie i że rozdział Wam się podoba C: Tak wiem, że ten jest naprawdę krótki, ale odwdzięczę się Wam i dodam w piątek. Oczywiście jeżeli pod tym rozdziałem będą komentarze (:

PS Dziękuję za aż sześć cudownych komentarzy pod siódmym rozdziałem! Jesteście niesamowici! Kocham Was! c: 

        6 komentarzy - następny rozdział







niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 7

                                  *Perspektywa Alison*

Od ponad dwudziestu minut jestem w domu i dosłownie umieram z nudów. Pogodziłam się z Bellą, lecz ona dzisiaj jest zajęta. Został mi tylko Mike i Ariana. Postanowiłam, że zadzwonię do Ariany a potem do Mike'a. 

_____

-Hej Alison

-Hej. Co dzisiaj robisz? -zapytałam kładąc się na brzuchu. 

-Emm, wiesz dzisiaj nie mogę wychodzić -powiedziała.

-Hej Jai -powiedziałam a Ariana zaczęła się śmiać, oh czyli spędzają czas razem. Uroczo. 

-Hej Alison -powiedział i założę się, że się uśmiechnął. 

-Już wiem, dlaczego Was nie było w szkole.

-A Ty co robisz? -zapytała

-Chciałam się z Tobą przejść, ale jesteś zajęta, więc nie będę Ci przeszkadzać -powiedziałam uśmiechając się sama do siebie. 

-Zadzwoń do Mike'a, on na pewno Ci nie odmówi.

-Okay, to pa. Kocham Cię! -powiedziałam, a Ariana powiedziała tylko "Ja Ciebie też, paa" po czym się rozłączyła. 

______

Jest już druga po południu, każdy teraz szykuję się na piątkową imprezę tylko nie Alison Gren. Fajnie, co nie? Pewnie  Michael również ma zamiar iść do jakiegoś klubu. Kto mu zabroni? Ma już dziewiętnaście lat, jest pełnoletni.. Ale co mi tam, zadzwonię, zapytam się co robi. 

______

-Hej Mike! Co robisz? -zapytałam od razu. 

-Nic takiego, dlaczego pytasz? 

-Ponieważ straaasznie mi się nudzi a Ty masz wyjść ze mną na spacer! -powiedziałam a po chwili w słuchawce usłyszałam śmiech mojego przyjaciela -To jak? 

-Alison, bardzo bym chciał, ale -przerwałam mu w połowie zdania po czym powiedziałam;

-Mike, po prostu powiedz, że Ci się nie chce -powiedziałam i się rozłączyłam. 

______

I tak  ma być przez cały weekend? Mam siedzieć na dupie i nic nie robić? Co to, to nie. Wstałam, po czym podeszłam do szafy i wyciągnęłam mój strój (klik) do biegania. Szczerze mówiąc nie znoszę sportu, ale chcę utrzymać formę. Szybko się przebrałam, związałam włosy w kitkę po czym szybko zeszłam ze schodów kierując się w stronę drzwi. Gdy nagle usłyszałam głos mojego ojca. 

-Gdzie się wybierasz? -zapytał mierząc mnie od stóp do głowy. 

-Idę biegać, nie widać -powiedziałam otwierając drzwi,jednak mój ojciec zatrzasnął mi je przed nosem.

-Nigdzie nie idziesz.

-Za cztery miesiące będę miała osiemnaście lat, więc nie masz prawa mówić mi co mam robić, zrozumiałeś? -zapytałam i otworzyłam drzwi i wybiegłam. Nie znoszę go z całego serca. Wrócił po kilku latach i myśli, że będzie mi mówił co mam robić? Nie doczekanie. Zaczęłam biec w stronę parku, lecz na chwilę się zatrzymałam, ponieważ musiałam włączyć sobie muzykę. Włożyłam słuchawki do uszu i pobiegłam. W parku było dosyć dużo ludzi, co mnie bardzo zdziwiło. Nie lubię biegać, gdy ludzie patrzą się na mnie jak na jakąś idiotkę. Park ma jakieś trzy połowy. Pierwsza połowa jest bardzo sławna, ponieważ tam sprzedają watę cukrową i są tam różne atrakcje. W drugiej i trzeciej połowie nie ma nic oprócz skate parku. Zorientowałam się, że zaraz będę musiała przebiec przez skate park, by wbiec na trzecią połowę. Gdy to zrobiłam, wszystkie pary oczu skupiły się na mnie, dlatego przyspieszyłam. Jak znalazłam się na ostatniej połówce, wreszcie mogłam odpocząć. Ta połowa parku jest piękna. Są tam praktycznie same drzewa no i oczywiście wydeptana ścieżka. Po chwili znów zaczęłam biec, lecz nagle poczułam, mocne szarpnięcie za nadgarstek i zostałam przyciągnięta w stronę jakiegoś drzewa. Kilka sekund później zorientowałam się kto mi przeszkodził w bieganiu - Ashton. Znowu on.

-Czy Ty mnie śledzisz? -zapytał śmiejąc się. 

-Chciałbyś -powiedziałam wywracając oczami 

-Co robisz, sama, w parku? -zapytał robiąc krok do przodu a ja krok do tyłu.

-Biegam, nie widzisz? -odpowiedziałam a on zmierzył całą moją sylwetkę -I tak jakby mi przeszkodziłeś, więc wybacz -powiedziałam i gdy chciałam go wyminąć,  ten chwycił mnie za przed ramię i przyciągną do siebie. 

-Alison, taka nie winna -powiedział i schylił się nade mną i gdy chciał mnie pocałować odwróciłam głowę w prawą stronę, na skutek czego pocałował mnie w skroń. Spojrzałam na niego z dołu i spostrzegłam, że jego szczęka się zacisnęła. Czyżby się wkurzył? Ups. 

-Wybacz, trochę się spieszę -powiedziałam i próbowałam wyrwać rękę z jego uścisku, jednak na próżno -Ashton puść mnie

-Dlaczego miałbym? -powiedział i się nonszalancko uśmiechnął.

-Odpuść sobie -powiedziałam, a on tylko na mnie patrzył. Wyglądał trochę jak taki przygłup -Ashton puść mnie, okay? -powiedziałam, a on o dziwo mnie posłuchał. A ja jak gdyby nigdy nic dałam mu buziaka w usta, przez co na jego usta wkradł się uśmiech. 

-Alison? 

-Tak? -powiedziałam odwracając się w jego stronę. 

-Dzisiaj o szesnastej, miej otwarte okno -powiedział a po chwili już go nie było. Więc postanowiłam biec już do domu. Znowu musiałam przebiec przez Skate Park w którym zobaczyłam Michael'a. To tym był zajęty? Postanowiłam, że zatrzymam  się na chwilę. 

-Michael? -powiedziałam szturchając go w ramię, gdy się odwrócił zmierzył moją całą sylwetkę i się uśmiechnął. 

-Hej Alison, co Ty robisz w skate parku? -zapytał marszcząc brwi.

-Biegam, nie widać? A i już nie musimy udawać, że jesteśmy parą.

-Co? Dlaczego? -zapytał po czym poprawił swoją czapkę.

-Ponieważ, Ashton już wszystko wie... 

-Co, skąd? 

-Podszedł do mnie i mi po prostu powiedział "Wiem, że nie jesteś z Michael'em" -powiedziałam zmieniając trochę to, co się wydarzyło -Ja lecę, widzimy się jutro? 

-Gdzie się tak spieszysz? -zapytał unosząc jedną brew. 

-Ja nigdzie, po prostu ojciec wrócił i czepia się, że poszłam biegać, więc wiesz.

-Może czepia się bo wyszłaś biegać w takim stroju? -powiedział lustrując moją postać.

-Przecież to zwyczajny strój do  biegania..

-Okay, to jutro przyjdź w staniku. Och faktycznie, już go masz! 

-Mike. O co Ci chodzi?

- Alison. Spójrz. Wokół Ciebie kręci się mnóstwo napaleńców, więc nie powinnaś biegać w takim stroju. 

-Oj Mike. Przecież nic mi nie jest -powiedziałam i wywróciłam oczami -Skoro tak się martwisz, to zacznij biegać ze mną.

-A żebyś wiedziała, że jutro będę biegał z Tobą.

-Dobra, zobaczymy -powiedziałam pokazując mu język -Odprowadzisz mnie? Bo przecież tu jest tyle "napaleńców"-powiedziałam cytując to co powiedział kilka sekund temu. 

-Odprowadzę Cię do końca parku. Nie chcę żeby Twój tata mówił, że jestem napaleńcem -powiedział i zaczął się śmiać.

-O to, to się nie martw. Tata cały czas mówi do mamy, jaki to Ty jesteś wspaniały, kiedyś powiedział "ideał na zięcia".

-Dlaczego tak mówi? 

-Sama nie wiem. Może dlatego, że nie widział Twoich tatuaży lub uważa, że nie myślisz o tym, aby się ze mną przespać?

-Niech myśli tak dalej.

-Nie wierzę. Czyli jednak myślisz nad przespaniem się ze mną? -powiedziałam nie dowierzając. 

-Tego nie powiedziałem! Ale chyba lepiej o tym myśleć, niż to robić, prawda? -zapytał, a ja pokiwałam głową.

-Dlaczego nie odprowadzisz mnie pod sam dom? -zapytałam, robiąc smutną buźkę. 

-Wiem, że chciałabyś zrobić ze mną piżama-party, ale nie dzisiaj, kiedy indziej. Nie martw się, nie odpuszczę  piżama-partów!  -powiedział puszczając mi oczko, na co się zaśmiałam.


Po chwili zorientowałam się, że już park się skończył, a ja muszę biec do domu. 

-Dziękuję, że mnie odprowadziłeś -powiedziałam przytulając go i dając buziaka w policzek. 

-Czego się nie robi dla przyjaciół.

-Mike'y, jaki kochany -powiedziałam robiąc serduszko w powietrzu, co go nieźle rozbawiło -Dobra, biegnę do domu, do jutra! 

-Pa Alison -odpowiedział wysyłając mi buziaka. 

                                 **Dwadzieścia minut później**

Od dziesięciu minut jestem w  domu i już wiem, że mam szlaban. Fajnie co nie? Nie znoszę mojego ojca. 

Postanowiłam, że pójdę do łazienki się umyć, a następnie pójdę coś zjeść. 

__

Gdy wykonałam te wszystkie czynności, położyłam się na łóżku, ponieważ jestem wykończona tym dniem. Jak chciałam zamknąć oczy, usłyszałam, że coś a raczej ktoś otworzył mi okno. Otworzyłam oczy i spostrzegłam nikogo innego jak Ashton'a. 

-Ashton? Co Ty tu robisz?! -powiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej. 

-Mówiłem "O szesnastej, pilnuj okna" jakiej części tego zdania nie zrozumiałaś? -zapytał podchodząc bliżej. 

-Po prostu powiedz, po co przyszedłeś.

-Przyszedłem dokończyć to co zacząłem -powiedział i spojrzał na mnie chytrym uśmieszkiem. 

-Chyba Cię popieprzyło. Nie chcę nic z Tobą dokańczać. Po za tym moi rodzice są w domu -powiedziałam i uśmiechnęłam się zwycięsko. Jednak on, zwyczajnie podszedł do mnie i wpił się w moje usta. Starałam się nie odwzajemnić pocałunku, jednak po chwili uległam. Kilka sekund później zaczął całować moją szyję, następnie popchnął mnie w stronę łóżka po czym znowu musnął moje wargi, a ja chwyciłam zębami jego kolczyk i lekko pociągnęłam. Chwilę potem odsunął się ode mnie i stanął na równe nogi. 

-Gdybym nie oderwał się od Ciebie, wiesz co by się wydarzyło. Widać, że nie przejmujesz się tym, że rodzice są w domu. I słusznie, kiedyś się przyda -powiedział mrugając w moją stronę. Miał rację. Znowu. po chwili zorientowałam się, że jestem sama w pokoju.

________________________________

Hej miśki! Chciałam Was przeprosić, że dopiero teraz dodałam siódmy rozdział, ale jakoś nie miałam czasu. Dziękuję, za komentarze <3 h3="">

Wydaję mi się, że ten rozdział to totalny nie wypał :/ Nie wiem jednak, co Wy o nim sądzicie. 

Następny rozdział pojawi się prawdopodobnie w poniedziałek (: 

        5 komentarzy - następny rozdział










czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 6

Chciałam krzyknąć, lecz zatkano mi buzię. Po za tym drzwi zostały zakluczone, więc i tak bym nie uciekła.  Po chwili poczułam, że moje plecy zetknęły się z zimną powierzchnią metalowych drzwi. A nadgarstki zostały uniesione i przyciśnięte nad moją głowę.Zdążyłam poczuć, znajomy zapach..Ashton.

-Wiesz, myślałem, że mnie zrozumiałaś -powiedział

-Nie rozumiem o co Ci chodzi -odpowiedziałam wiercąc się, a on jeszcze bardziej przycisnął swoje ciało do mojego. 

-Nie udawaj głupiej -syknął 

-Nie udaję, naprawdę nie wiem o co Ci chodzi. Mógłbyś przejść do rzeczy?

-Jesteś moja -szepnął do mojego prawego ucha, a ja zaczęłam się wiercić, a on znowu przycisnął swoje ciało do mojego. Po chwili poczułam, lekkie wybrzuszenie, które na mnie napierało -Alison przysięgam, jeżeli jeszcze raz się o mnie otrzesz policzę się z Tobą nawet tu -powiedział a ja poczułam się naprawdę niezręcznie. 

-Gdybyś mnie puścił nie wierciła bym się tak -powiedziałam po czym postanowiłam, że się obrócę. Gdy to zrobiłam, poczułam, że Ashton przybliżył się do mnie tylko dolną partią ciała, a po chwili powrócił na poprzednie miejsce. 

-Alison. Jest jeszcze gorzej.

-To co niby teraz mam zrobić, co? 

-Nie ruszaj się, bo jeżeli to zrobisz, przysięgam nie wytrzymam ani sekundy dłużej i wtedy będę musiał Cię, sama wiesz co -powiedział, a ja nawet nie drgnęłam. 

-Mam tu tak z Tobą stać, aż Ci to minie? Jak długo to..emm potrwa? -zapytałam

-Musisz przestać mnie podniecać. Chyba, że wolisz to przyspieszyć.

-Niby jak? -zapytałam a on, zrobił to co wtedy. Przybliżył dolną partię ciała do mojej pupy i po chwili wrócił na swoje miejsce -Wstrzymaj swoje popędy seksualne -powiedziałam i jak gdyby nigdy nic, obróciłam się do niego twarzą w twarz. 

-Alison, miałaś tego nie robić - powiedział, a ja poczułam mocne wyburzenie. 

-Czego jeszcze nie powinnam robić? 

-Nie powinnaś mnie podniecać -powiedział, a mi przyszedł do głowy plan, którego na pewno pożałuję. Przybliżyłam się bliżej, a po chwili wpiłam się w jego usta, on po chwili odwzajemnił pocałunek. Położył ręce na moje biodra, a ja na jego szyi. Czułam, że wyburzenie na jego spodniach powiększa się. Dlatego uśmiechnęłam się podczas pocałunku. A on, przycisnął mnie do siebie, a ja oplotłam go nogami. Po chwili zaczął całować jedno miejsce na mojej szyi. Czułam, że ją gryzł, dlatego cicho jęknęłam, co go chyba uradowało. Nagle moja podświadomość kazała mi przestać, ale nie miałam siły. Z jednej strony go pragnęłam z drugiej nie. Wplotłam palce w jego włosy i lekko za nie ciągnęłam. Chciałam aby przestał, ale  nie mogłam z siebie wydusić a ni jednego słowa, oprócz cichych jęków. Alison, dziewczyno co się z Tobą dzieję? Zapytałam samą siebie. 

-Aaashton, proszę przestań -powiedziałam, lecz on nie zareagował, dlatego, chwyciłam jego głowę i spojrzałam mu w oczy -Ashton,  przestań -powiedziałam a on od razu mnie posłuchał po czym mnie puścił. 

-Sama zaczęłaś mnie całować -powiedział.

-Zrobiłam to, ponieważ chciałam aby Twój, emm problem został rozwiązany. 

-Jak widzisz, nie pomogłaś prędzej pogorszyłaś. I tak wiem, że Ci się podobało, dlatego nie oderwałaś się ode mnie. 

-I co teraz zamierzasz robić, by Ci, że tak powiem "ulżyło"? 

-Muszę poczekać, chyba, że..? -powiedział uśmiechając się.

-Poczekaj -odpowiedziałam uśmiechając się. 

-Ty czekasz ze mną.

-Po co Ci ja tu?

-Ponieważ, to trochę Twoja wina, że mi stanął. 

-Prędzej Twoja. To Ty się do mnie przybliżyłeś.

-Nie wypuszczę Cię prędzej -powiedział i założę się, że puścił mi oczko.

-Dobra -powiedziałam po czym usiadłam na zimną podłogę,a on usiadł obok mnie -Dlaczego mnie tu zamknąłeś? 

-Dlaczego chodzisz z moim kuzynem za rękę? -zapytał, totalnie olewając to pytanie.  

- Bo może jesteśmy razem? 

-Gdybyście byli razem, nie pocałowała byś mnie, nawet jeżeli od tego zależało by Twoje życie. Przyznaj się, chciałaś abym był zazdrosny, dlatego to wszystko obmyśliłaś z Michael'em. Gdy kazałem Ci się nie ruszać, Ty obróciłaś się specjalnie, żeby  mi stanął jeszcze bardziej. Gdy Ci się udało, a ja powiedziałem Ci, że jak zrobisz tak jeszcze raz to się z Tobą policzę, Ty to zignorowałaś i obróciłaś się jeszcze raz. Wnioskując, chcesz się ze mną przespać -powiedział a ja to zignorowałam, dlaczego? Bo miał rację. Miał pieprzoną, cholerną rację. 

-Wypuść mnie -powiedziałam a on się zaśmiał. 

-Czyli mam rację. 

-Nic takiego nie powiedziałam! 

-Właśnie. Totalnie to olałaś, więc mam rację, bo nie zaprzeczyłaś. 

-Pieprz się -powiedziałam, a on się zaśmiał.

-Z Tobą? Zawsze. 

-Wypuść mnie, okay? 

-Okay, jeżeli...

-Nie prześpię się z Tobą, nawet o tym nie myśl -powiedziałam a on się zaśmiał.

-Nie, o to mi chodziło, ale podoba mi się Twój tok myślenia. 

-To co chcesz? -zapytałam, niecierpliwie tupiąc nogą. On nie odpowiedział tylko włożył rękę do mojej tylnej kieszeni i wyciągnął z niej telefon -Co Ty robisz? 

-Od dzisiaj masz mój numer, a ja mam Twój a i dzisiaj pilnuj okna -powiedział otwierając mi drzwi. Gdy już miałam zamiar wychodzić, ten chwycił mój nadgarstek, i pociągnął mnie tak, że ręce wylądowały mi na jego klacie. Brunet schylił się i złożył  delikatny lecz  namiętny pocałunek na moich ustach który odwzajemniłam - To co zaczynam, zawsze kończę -usłyszałam szept tuż przy moim uchu. Od razu zorientowałam się o co mu chodzi. Gdy chciałam mu odpowiedzieć, zorientowałam się, że już go nie ma, szybko wyszłam z kantorka, kierując się do łazienki. 

                                       *Perspektywa Ariany*

Nie widziałam w szkole Alison, Belli i Mike'a. To dość dziwne. Może są na boisku? Tak, na pewno są na boisku. A ja? Jestem przy klasie.Dzisiaj na dworze jest potwornie gorąco, dlatego właśnie wolę zostać w szkole. Stałam tak oparta o zimną ścianę jakieś dwadzieścia minut. Zwolnię się dzisiaj wcześniej, nie chcę już siedzieć w tej głupiej szkole. Spostrzegłam, że w moją stronę idzie Jai.  Ale on jest uroczy. 

-Co się stało, że dzisiaj nie wyglądasz jak słodka dziewczynka? -zapytał podchodząc jeszcze bliżej. 

-Powiedziałeś "Ubierz się inaczej", to ubrałam się inaczej -powiedziałam a on się uśmiechnął. Jejuu, jak mały słodki chłopczyk który dostał wymarzoną rzecz na świecie. 

-Mówiłem tak, wiem. Ale nie chodziło mi o aż taki seksowny strój (klik).

-Przecież, to nie jest "seksowny" strój tylko normalny? 

-Jestem facetem, wiem co jest seksowne a co nie, a Ty w tym stroju wyglądasz bardzo podniecająco -powiedział.

-Emm, to źle? 

-Tak. To bardzo źle -powiedział wypuszczając powietrze

-Niby dlaczego? -zapytałam, a on przycisnął mnie do ściany i podszedł bliżej.

-Ponieważ, każdy facet w szkole będzie się podniecał gdy Cię zobaczy. Ty, możesz podniecać tylko mnie, ponieważ  jesteś moja -szepnął do mojego ucha, a po chwili na moim ciele pojawiła się "gęsia skórka" 

-To wolisz, żebym ubierała się tak jak się ubierałam? -zapytałam

-Tego nie powiedziałem. Chodzi mi o to, że ta "bluzka" jest tak krótka jak stanik. 

-Chyba stanika nie widziałeś. 

-Zawsze możesz mi pokazać -powiedział uśmiechając się.

-Nie, wolę nie -powiedziałam, odsuwając go ode mnie.

-Gdzie idziesz? -zapytał

-Idę się zwolnić z reszty zajęć.

-Chcesz iść do dyrektorki w takim stroju? -zapytał mierząc mnie od stóp do głowy. 

-Nie wiesz, zaraz wyciągnę sobie golf z torby i go założę -powiedziałam wywracając oczami. 

-Masz moją bluzę -powiedział, po czym ją zdjął i zarzucił na moje ramiona. 

-Dziękuję, jesteś kochany -powiedziałam dając mu buziaka w policzek, a on się uśmiechnął -A Ty? Nie idziesz się zwolnić? 

-Mam już koniec lekcji, poczekam na Ciebie, okay?

-Okay -powiedziałam uśmiechając się. 


Bluza pachniała Jai'em, jejku co jak co ale on pachnie cudownie. Jai jest kochany. Gdy obróciłam się na chwilę, spostrzegłam, że Jai patrzy się na mój tyłek uśmiechając się, gdy zobaczył, że się obróciłam zaczął się śmiać.



                                             *W gabinecie*

-Cóż Cię do mnie sprowadza? -zapytała Pani dyrektor. Co jak co ale ona mnie lubiła. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jest dla mnie miła. 

-Przepraszam, że Pani przeszkadzam, ale czy mogła by mnie Pani zwolnić z reszty zajęć? -zapytałam robiąc lekko smutną minkę. 

-Co Ci dolega? -zapytała. 

-Nie czuję się najlepiej -powiedziałam, a ona zmarszczyła czoło.

-Ile jeszcze lekcji Ci zostało do końca? 

-Cztery.

-Dobrze, zwolnię Cię z powodu choroby, a teraz zmykaj i się kuruj -powiedziała uśmiechając się.

-Dziękuję Pani bardzo -powiedziałam i wyszłam.

                                                *Na zewnątrz*

Powoli zaczęłam iść w stronę Jai, czekającego na parkingu.

-Co jej powiedziałaś?

-Powiedziałam, że nie czuję się najlepiej.

-Gdzie idziemy? -zapytał uśmiechając się. 

-Do mnie. 

-Daleko masz z tond do domu? 

-Nie, chodź już -powiedziałam -a i masz swoją bluzę, bo  mi gorąco - powiedziałam po czym podałam mu ją, a on schował ją do plecaka. Jai miał na sobie obcisłą białą koszulkę przez którą było widać jego mięśnie. A na ręce mnóstwo tatuaży. 

-Dasz radę dojść w tych obcasach? 

-Nie martw się, dam radę -powiedziałam, a on chwycił mnie za rękę. Szliśmy jakieś pięć minut w ciszy, gdy nagle usłyszeliśmy głos i gwizdanie jakiś kolesi.

-Patrz jaka laska idzie, ale bym ją pieprzył -gdy te słowa dotarły do Jai'a, poczułam, że jego mięśnie się napięły, a ja mocniej uścisnęłam dłoń chłopaka.

-Ale patrz ma już chłoptasia -powiedział drugi z nich. A Jai zacisnął szczękę. 

-Jai, uspokój się, nie warto -powiedziałam do jego ucha. 

-Jak mam się uspokoić? Gdybyś szła teraz sama, oni by Cię zgwałcili. 

-Jai. Idę teraz z Tobą. Nie sama. Idziemy za ręce. Nie osobno. Nie zwracaj na nich uwagi. Skup się na czymś innym -powiedziałam po czym pocałowałam kącik jego ust, a on po chwili się uśmiechnął. 

-Muszę się częściej denerwować, żebyś mnie całowała -powiedział po czym się zaśmiał. 

-Nie musisz się denerwować, żebym Cię pocałowała. 

-Serio? -powiedział a jego oczy się zaświeciły. 

-Serio. Chodź, już jesteśmy -powiedziałam podchodząc do drzwi, które już otworzyłam po czym weszłam do środka i pociągnęłam Jai'a za sobą. 

-Co będziemy robić? -zapytał 

-Projekt, nie pamiętasz? Chcesz wodę, sok? -zapytałam 

-Sok-powiedział i się uśmiechnął. A ja nalałam soku, po czym podałam mu szklankę. 

-Chodź -powiedziałam wyciągając do niego rękę, a on od razu ją chwycił. Weszliśmy na górę po schodach, kierując się do mojego pokoju -Usiądź sobie, a ja pójdę się przebrać, okay? 

-Dlaczego chcesz się przebrać? -zapytał a po chwili usiadł na łóżku przyglądając mi się. 

-Ponieważ nie chcę Cię dekoncentrować moim wyglądem. 

-Dekoncentrowała byś mnie gdybyś była w samej bieliźnie -powiedział wyciągając dłoń w moją stronę. Chwyciłam ją, a on wykorzystał okazję i pociągnął mną w dół tak, że na niego upadłam i teraz leżałam na nim. A moja twarz była może dwa milimetry od jego. Po chwili obrócił nas tak, że teraz ja byłam pod nim -Co byś zrobiła, gdybym Cię teraz pocałował? 

-Po prostu to zrób -Długo nie musiałam czekać, chłopak od razu wpił się w moje usta. A ja odwzajemniłam pocałunek. Jai schodził coraz niżej ale zatrzymał się nad moim dekoltem, lekko przegryzł to miejsce, czyli robi mi malinkę, okay. Po chwili chłopak się ode mnie oderwał i oparł czoło o moje -Dlaczego przestałeś?-zapytałam a on się zaśmiał.

-Gdybym kontynuował, nie potrafił bym przestać. Nie chcę Ci tego robić. 

-Dlaczego? -zapytałam, a on miał co dziwne, poważną minę. 

-Nie chcę Ci zrobić krzywdy. 

-Jesteś najbardziej uroczym,kochanym facetem jakiego kiedykolwiek poznałam -powiedziałam patrząc na niego z dołu.

-Nigdy nie pragnąłem nikogo tak jak w tej chwili -powiedział patrząc się na mnie, a ja przegryzłam wargę -Proszę, nie przegryzaj tej wargi w ten sposób. 

-W jaki? 

-W ten, niewinny  i seksowny sposób. Nie rób tak,bo nie pomagasz 

-To, może lepiej by było gdybyś ze mnie zszedł? -zapytałam i się zaśmiałam.

-Tak, to rozsądny pomysł- powiedział po czym ze mnie zszedł i położył się obok. 

-Nie chcę mi się robić tego projektu -powiedziałam 

-To go nie róbmy -powiedział Jai wzruszając ramionami. 

-Jai, musimy go zrobić, inaczej dostaniemy jedynki! Nie chcę jedynki -powiedziałam kręcąc głową

-To zróbmy go jutro -powiedział i obrócił głowę w moją stronę. 

-Okay, ale jutro już musimy go zrobić. Co dziś robimy?

-Odpowiedz mi na parę pytań, a ja odpowiem na pytania które Ty zadasz.

-Okay, w sumie może być. No, dajesz -powiedziałam uśmiechając się.

-Dlaczego gdy do Ciebie powiem często spuszczasz głowę, lub się rumienisz? 

-Nie wiem..-powiedziałam i usiadłam po turecku, a Jai zrobił to samo.

-Nie wstydź się mnie -powiedział podnosząc mój podbródek -Jesteś urocza.

-To przestań mnie zawstydzać.

-Postaram się. Teraz Ty. 

-Ile masz lat? -zapytałam, a on się uśmiechnął.

-Osiemnaście,a Ty? 

-Jestem o rok młodsza. 

-Czym różnisz się od swojego brata bliźniaka? Chodzi o charakter. 

-On jest bardziej porywczy i jest bardzo nerwowy.A ja wręcz przeciwnie. Jakiego typu faceta nie znosisz? 

-Nie znoszę gdy mężczyźni się popisują, nie toleruję kłamstwa. Nie przepadam za kujonami. Wolę bardziej "złych" chłopców. A Ty jakich kobiet nie lubisz? 

-Nie lubię, gdy kobieta zachowuję się jak dziwka,  nie lubię słodkich idiotek, wolę nieśmiałe dziewczyny. Następne pytanie? 

-Dlaczego Twój brat przyczepił się do Alison? 

-Stwierdził, że jest idealna i uważa, że udaję niedostępną a on takie lubi. 

-Nie skrzywdzi jej? 

-Nie, on taki nie jest. Nigdy nie skrzywdził by kobiety. Dlaczego pytasz? 

-Tak jakoś. Okay, teraz Ty -powiedziałam po czym lekko się uśmiechnęłam.

-Umówisz się ze mną? -zapytał patrząc mi w oczy.

-Tak -odpowiedziałam a zaklaskał jak małe dziecko. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu, szybko sięgnęłam i odebrałam. 

-Ariana? Dlaczego Cię nie było w szkole?

-Em, źle się poczułam,dlaczego pytasz? 

-Ponieważ w szkole nie było Ciebie ani Jai'a. Ciekawe co nie? 

-Skąd mam wiedzieć gdzie jest Jai -powiedziałam zerkając na chłopaka który zasłonił dłonią usta i powstrzymywał wybuchy śmiechu. 

-Zaraz u Ciebie będę razem z Michael'em.

-Po co? Nie fatygujcie się, zaraz idę spać -powiedziałam a Jai położył głowę na moim ramieniu i coś mi szeptał co doprowadziło mnie do śmiechu. 

-Co Cię tak rozśmieszyło?

-Przeczytałam przed chwilą coś śmiesznego, nie ważne. 

-Założę się, że jesteś z Jai'em. 

-Co Ty się tak przyczepiłaś do tego Jai'a, że cały czas o nim mówisz, co? 

-Ja się nie przyczepiłam po prostu wiem, że on jest u Ciebie albo Ty jesteś u niego i Bóg wie co robicie. 

-Czy Ty coś sugerujesz? -zapytałam unosząc brwi. 

-Tak. Myślę, że się pieprzyliście. 

-Bella, wiesz, pieprzymy się kilka razy dziennie a i tak Jai jest u mnie przeszkodziłaś nam w pieprzeniu się -powiedziałam po czym się rozłączyłam. 

-Powiadasz, że pieprzymy się kilka razy dziennie? -zapytał a ja położyłam się a on obok mnie. 

-Tak, codziennie -powiedziałam -Idziemy się przejść? 

-Pewnie. 

-Poczekaj, tylko muszę się przebrać.

-To się przebieraj -powiedział szczerząc się. 

-Zamknij oczy. 

-Widziałem już kobietę w bieliźnie -powiedział wzruszając ramionami.

-No i co? -powiedziałam i podeszłam bliżej niego i powiedziałam siadając mu na kolana -Jai, proszę Cię zamknij oczy -powiedziałam uśmiechając się.

-Dobra -powiedział zasłaniając oczy ręką. Odwróciłam się do niego plecami, zdjęłam mój jak to on nazwał "stanik" i założyłam zwykłą koszulkę.Obróciłam się do niego i odsłoniłam mu oczy. 

-Idziemy? -zapytałam zakładając moje białe trampki. 

-Chodź -powiedział po czym chwycił moją rękę. Powoli wyszliśmy z domu, kierując się do parku.

-Jai? -chłopak od razu spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Nie odpowiedziałam tylko go przytuliłam, gdy podniosłam wzrok spostrzegłam, że chłopak się schyla, więc stanęłam na palcach i tak nasze usta się spotkały. 





________________________________________

Tak,wiem strasznie długi ten rozdział, ale to dzięki Wam c: Mam nadzieję, że Wam się podoba. Dziękuję za komentarze pod piątym rozdziałem! (: 

Następny rozdział postaram się napisać jeszcze dzisiaj by go jutro wstawić. To wszystko zależy od Was. 



    4 komentarze -  następny rozdział








środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 5

Obudził mnie mój przeklęty budzik. Nie mam siły wstać i iść do tej pieprzonej szkoły.. Gdyby nie było tu mojego ojca, zapewne nie poszła bym do szkoły, ale skoro tu jest to niestety muszę. 

Po trzydziestu minutach wyszłam z łazienki ubrana w (klik). Poszłam jeszcze tylko do pokoju po telefon i torbę, po czym zeszłam na dół, kierując się prosto do szkoły. Powiedziałam tylko krótkie "idę do szkoły" i skierowałam się do wyjścia. Gdy już byłam pięć minut drogi od domu, zorientowałam się, że nie wzięłam słuchawek. Super. Zajebiście, po prostu. Dobra, poradzę sobie bez nich. Ważne, że ma telefon (y) Po chwili, zobaczyłam, że w moją stronę idzie mój przyjaciel - Michael. Gdy go spostrzegłam, od razu pobiegłam do niego by go przytulić. Tak na powitanie. 

-Co się stało, że tak nagle do mnie podbiegasz i na dodatek przytulasz? -zapytał a po chwili zaczął się śmiać.

-Nic. Po prostu, cieszę się, że mam takiego kochanego przyjaciela -powiedziałam dając mu buziaka w policzek. 

-Przyznaj się, co brałaś? -powiedział patrząc mi w oczy, tym swoim przenikliwym spojrzeniem. 

-Mike, ja nic nie brałam, dlaczego tak myślisz? -powiedziałam uśmiechając się. 

-Alison, Ty mnie przytuliłaś z własnej woli i na dodatek pocałowałaś -powiedział i zaczął się śmiać w niebo głosy. Serio? To takie śmieszne? 

-Przecież wiesz, że Cię kocham! Jesteś moim najlepszym przyjacielem -powiedziałam unosząc ręce w górę, co go musiało bardzo rozbawić. I że to niby ja się czegoś naćpałam? 

-Przecież wiem, że mnie kochasz -powiedział wystawiając język w moją stronę -każdy mnie kocha.

-Pff, chciałbyś. Ale teraz powinieneś powiedzieć "No, Alison ja też Cię kocham, moja najukochańsza przyjaciółko" 

-Dobra, zmień temat Ali -powiedział obejmując mnie jednym ramieniem. 

-Okay. A więc, gdzie są Twoi kuzyni? 

-Im się tak do szkoły nie spieszy, tak jak nam -powiedział uśmiechając się. Przyznam, mój przyjaciel jest naprawdę mega przystojny. Jest wysoki, umięśniony, ma piękne zielone oczy i brązowe włosy. Szczerze mówiąc, jest ideałem. 

-Twoi kuzyni, to babiarze -powiedziałam a on na mnie spojrzał ze zdziwieniem.

-Dlaczego tak myślisz? 

-Ponieważ, Ashton mnie pocałował? -powiedziałam, a szczęka Michael'a się  napięła. Wkurzył się, to widać. 

-Zabiję go -  powiedział, a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Pierwszy raz go takiego widzę. A ja postanowiłam się zatrzymać. Po chwili on zrobił to samo.

-Michael. Wiem, że się o mnie martwisz. Ale proszę Cię. Nie mieszaj się do tego. Ja to załatwię sama.

-Załatwisz to tak, że pewnego dnia skończysz z nim w łóżku -powiedział już trochę łagodniej niż przed sekundą. 

-Mike, nie przesadzaj. Po prostu, się nie wtrącaj, okay? -powiedziałam uśmiechając się do niego. 

-Okay -powiedział a ja przytaknęłam. 

-A i jeszcze jedno. Tylko się nie denerwuj -powiedziałam, a on tylko przytaknął - Ashton powiedział, że jesteśmy parą -powiedziałam jak najszybciej potrafię. 

-Alison, już po Tobie -powiedział przytulając mnie -Powiem Ci tylko tyle, że on już się od Ciebie nie odczepi. O fuck - powiedział patrząc na zegarek -Za dwie minuty musimy być na lekcji! -krzyknął chwytając mnie za rękę. 

-Dalej! krzyknęłam ciągnąc go w stronę szkoły - zdaję sobie sprawę, że wyglądamy komicznie. Ja taka mała istota, ciągnąca za rękę trzy razy większego chłopaka -Michael -powiedziałam zatrzymując się.

-Co? 

-To już nie ma sensu. Chodź, pójdziemy na dziewiątą. 

-Właściwie, dobry pomysł -powiedział uśmiechając się i klaszcząc w dłonie jak małe dziecko. Uroczy Mikey -Ale wiesz, że wylądujemy wtedy dyrektorki? 

-Wiem, najwyżej powiemy, że? Nie wiem, Mike wymyśl coś, to Ty tu jesteś mężczyzną! 

-Powiemy, że się pieprzyliśmy -powiedział a ja się zarumieniłam. 

-Co? Mike, ona wtedy zadzwoni do rodziców! 

-Powiemy tak dlatego, że ona wtedy będzie się czuła niezręcznie i na pewno nie zadzwoni do rodziców. 

-Ona na pewno się domyśli, że kłamiemy. 

-Nie jeżeli będziemy chodzić za rękę. Wtedy weźmie nas za parę, i pomyśli, że to prawda -powiedział chytrze się uśmiechając. 

-Ale wtedy, inni wezmą nas za parę.

-I patrz, Ashton będzie zazdrosny i się wkurzy -powiedział po czym się uśmiechnął. 

-Dobra. A więc, chodź mój chłopaku -powiedziałam wyciągając rękę w moją stronę, a on bez wahania ją chwycił. 

-A więc, gdzie idziemy teraz? -zapytał uśmiechając się, a ja odwzajemniłam uśmiech. 

-Nie Mike, nawet nie myśl o tym, że idziemy się pieprzyć naprawdę -powiedziałam wystawiając język w jego stronę, a on zrobił minkę smutnego psiaka. 

-Okay, to  może idziemy do parku? 

-To chodź -powiedziałam ciągnąc go za rękę -Powiemy dziewczynom, że to na żarty?  

-Nie. Niech myślą, że to na serio.

-A co, jeżeli będą chciały żebyśmy to udowodniły? -zapytałam

-To zrobimy to co będą chciały -powiedział chyba najbardziej poważnie jak tylko się dało.

-A jak będą chciały żebyś mnie pocałował? 

-To to zrobię -powiedział uśmiechając się. 

-Ale, jeżeli to nie będzie wyglądało wiarygodnie? I one się zorientują, że kłamiemy?

-Nie zorientują się -powiedział i usiadł na ławce po czym pociągnął mnie w dół, na skutek czego wylądowałam na jego kolanach. Zaraz po tym wybuchliśmy śmiechem. 

-A co, jeżeli dyrektorka to powie nauczycielom, i wezmą mnie za puszczalską? 

-Nie wezmą. Gdybyś była puszczalska pieprzyła byś się ze mną w tej chwili. 

-To fakt. Ej, ale pamiętasz tę sukę Jade? 

-Ta, pamiętam. Bo co?

-Jej ojciec czy matka jest zastępcą dyrektora. Gdy ta suka się o tym dowie, powie to swojemu ojcu czy Bóg wie komu. I wtedy on może zadzwonić do moich i Twoich rodziców. 

-Nie, na pewno tego nie zrobi. 

-Mike, ona mnie dręczy od dawna, zrobi wszystko, żebym była uziemiona. Tym bardziej, że gdy wczoraj gadałam z Twoim kuzynem, trochę ją wkurzyłam. 

-Co jej powiedziałaś? -zapytał Mike. 

-Nazwałam ją dziwką, czy coś takiego. Powiedziała, że Ash jest moim sponsorem, a ja powiedziałam, że nie a ona "szybko owinę go sobie wokół palca" ja się wkurzyłam i ją nazwałam dziwką -powiedziałam wszystko na jednym wdechu, co nieźle rozbawiło mojego "chłopaka".

-Nie chcę nic mówić, ale byłaś zazdrosna, Alison.

-Coo, kiedy niby? -zapytałam, i obróciłam głowę w jego stronę. 

-Gdy rozmawiałaś z Jade. Odpowiedziałaś na jej zaczepkę, która dotyczyła Ash'a. Gdybyś nie była zazdrosna, nie odpowiedziała byś -Mój przyjaciel, miał rację. Miał cholerną rację. Jestem zazdrosna. Jezu. Co się ze mną dzieję. 

-On mi powiedział, że woli mnie od tej dziwki Jade -powiedziałam, a Mike oparł głowę o moje ramię. 

-Kochana, wkopałaś się na całego -powiedział, patrząc na zegarek -Chodź, za dziesięć minut musimy być u dyrektorki. 

-Okay -powiedziałam wstając, a Mike chwycił mnie za rękę -Ej, co powiemy dziewczynom, gdy się zapytają gdzie byłyśmy?  Chyba nie powiemy "Pieprzyliśmy się, dlaczego pytacie?" -powiedziałam, a Michael zaczął się śmiać. 

-Powiemy, że musieliśmy coś załatwić -powiedział uśmiechając się. 

-Może im powiemy, że to dla żartów?

-Okay, ale tylko Belli i Arianie -powiedział po czym oboje przyspieszyliśmy, a ja znowu dałam mu buziaka w policzek -Za co to było? -zapytał uśmiechając się od ucha do ucha. 

-Za to, że mi pomagasz -powiedziałam uśmiechając się. Nim się zorientowałam, już byliśmy na boisku szkolnym. Każdy uczeń się na Nas patrzył. Po chwili usłyszeliśmy głos dobiegający z głośników "Alison Gren i Michael Robin's, proszeni do gabinetu Dyrektora" Wymieniliśmy ze sobą tylko uśmiechy i poszliśmy w stronę gabinetu. Zorientowałam się, że ktoś się na mnie patrzy, obróciłam głowę i spostrzegłam palące a za razem wkurzone  spojrzenie Ashton'a. Nieźle się wkurzył. 


**W gabinecie**


  -Co ma znaczyć  spóźnienie Was obu? -zapytała Pani Dyrektor mierząc mnie i Michael'a -To jest Wasz pierwszy i mam nadzieję ostatni wybryk, dlatego nie zamierzam dzwonić do rodziców. Tylko powiedzcie mi, co się stało, że się spóźniliście?

-Jest Pani pewna, że chcę Pani wiedzieć? -zapytał Mike, a Dyrektorka spojrzała na nasze splecione palce. 

-Domyślam się, że ze sobą yhmyhm -odpowiedziała Pani Dyrektor. 

-Dobra Pani jest w zgadywankach!  -powiedział Mike uśmiechając się. 

-Już nie chcę Was dalej słuchać, możecie odejść -powiedziała i wskazała nam drzwi. Gdy wyszliśmy, od razu zaczęliśmy się  śmiać jak nienormalni. 

-Mówiłem Ci, że się zawstydzi i nie zadzwoni do rodziców? -powiedział szczęśliwy Mike. A ja przytaknęłam. 

- Idź już na boisko i wytłumacz wszystko dziewczyną, a ja pójdę do łazienki, okay? -powiedziałam uśmiechając się, on tylko przytaknął po czym mi pomachał i odszedł. Wolnym krokiem zaczęłam iść w stronę łazienki, gdy już miałam otworzyć drzwi, poczułam, że ktoś mnie wciągnął do kantorka woźnego. 

______________________

Hej, kochani. Przychodzę do Was z piątym rozdziałem! c; Mam nadzieję, że Wam się podoba. 

Dziękuję Wam, za komentarze pod ostatnim postem. Dzięki Wam, wiem, że opłaca mi się pisać ten fanfiction c: Rozdział jest długi, ponieważ chcę Wam podziękować za te komentarze (: 

Rozdział szósty pojawi się prawdopodobnie jutro, jeżeli pod tym rozdziałem będą 3 komentarze. 


                  3 komentarze - następny rozdział